wtorek, 19 sierpnia 2008
Pozdrawiam serdecznie
moja rodzina, mój dom, pasje moje... mój świat... mój blog
Pozdrawiam serdecznie
Autor: Gorgolcia o 13:55 10 komentarze
Autor: Gorgolcia o 18:01 0 komentarze
Autor: Gorgolcia o 10:34 5 komentarze
Autor: Gorgolcia o 09:00 1 komentarze
Autor: Gorgolcia o 16:06 1 komentarze
Autor: Gorgolcia o 18:48 1 komentarze
Maluch rosną jak na drożdżach. Teraz maja już dwa tygodnie i nie nazywani ich Kretkami tylko Terrorystami. Już tłumacze, czemu. Lula ma przy nich leżeć nie ważne czy śpią czy pełzają. One chcą ciągle mamy, a jak nie to piszczą w niebo głosy – zaczyna jeden i za moment piszczą już wszystkie. Biedna Lulcia po cichu i bardzo delikatnie wstaje z posłania i wymyka się na podwórko i na jedzenie.
Autor: Gorgolcia o 14:00 4 komentarze
Autor: Gorgolcia o 22:00 1 komentarze
Autor: Gorgolcia o 12:42 0 komentarze
A to prezent od mojego wówczas sześcioletniego brata, wykonany na pracach ręcznych w zerówce.
Autor: Gorgolcia o 18:40 0 komentarze
Autor: Gorgolcia o 12:42 1 komentarze
Ostatnio to mój ulubiony trunek Grand Marnier o ciężkim pomarańczowym smaku cudownie wzbogacony koniakiem, w sam raz do serniczka :)
Autor: Gorgolcia o 23:30 1 komentarze
Teraz klikasz na "Dodaj bloga do swojej listy". W małym oknie wpisujesz adres np. http://oksztelowka.blogspot.com :) 

Autor: Gorgolcia o 00:45 2 komentarze
lub bliskie spotkanie trzeciego stopnia. Jak kto woli. Jak Lula ma dobry humor to sobie tak spokojnie siedzą… zdążyło się to raz i to chyba tylko do zdjęcia. Księżna stale, lecz bez skutecznie odgania Rudzia. Wali łapa po szybie, czasem łapą i pazurkami, podejrzewam, że stąd rysy na szybie, wydaje przy tym przekomiczne wojenne okrzyki. Rudzio, jak zwykle jest nie wzruszony i ma ja w poważaniu - głębokim.
Autor: Gorgolcia o 21:30 2 komentarze
Autor: Gorgolcia o 22:35 7 komentarze
Bielizna suszona na słońcu ma niepowatrzalny zapach... słodki, głeboki, eteryczny.
Autor: Gorgolcia o 19:16 1 komentarze
Czas się przedstawić i zaprezentować co tam w obejściu piszczy, a właściwie miauczy.
Lula vel Księżna Fochna
Najważniejsza i najukochańsza. Nasz pierwszy nabytek na wspólnej drodze życia. Kot niezwykły i na wskroś „nie koci”. Już sama jej mina wskazuje na to, że coś jest nie tak. Zazwyczaj naburmuszona, sporadycznie reaguje na wołanie, pieszcza się tylko przed snem, wiec jakiekolwiek miluszanie w zimowe wieczory, przy herbatce, wykluczone.
Rudi, Rudzio...jeszcze nie mamy na niego pomysłu - to on nas wybrał, jakieś półtora miesiąca temu po prostu pojawił się. Po trzecie - nałogowy pieszczoch. Nie zdawałam sobie sprawy że takie koty istnieją, można go pieszczać od rana do wieczora, a on i tak nie ma dość. Po wtóre - oswojony, pewnie szczepiony bo już wykastrowany, co nie ukrywam ułatwiło nam decyzję o tym, że zostaje z nami.
Koty się tolerują… czasem. Oczywiście problemy stwarza Fochna, bo to ona jest „kogucikiem w tym miasteczku”. Jak na razie Rudi śpi i je na podwórku, nie stresujemy Luli, żeby grubasek cało i zdrowo nam się okocił.
Nie… nie zakładamy hodowli kotów, bynajmniej. Dwa kociaki już maja rezerwację i perspektywę na bardzo fajny dom. A ponieważ Lula to drobna kocia nie spodziewamy się więcej. Jeśli okaże się, że jakimś cudem mamy nadwyżkę to listę oczekujących też posiadamy. Co szczerze mówiąc strasznie mnie dziwi, bo kociaki chcą wziąć osoby, które znają temperament Luli.
Autor: Gorgolcia o 14:15 0 komentarze
Autor: Gorgolcia o 15:40 8 komentarze